Od dawna w "Bajtku" zajmowaliśmy się stanem i perspektywami tzw. komputeryzacji szkół. Liczne programy w których jesteśmy mocni gwarantowały dobre samopoczucie ich autorom i smutną prozę codzienności nauczycielom i uczniom, zmagającym się z przedmiotem "informatyka".
Dzieliliśmy się z Czytelnikami wątpliwościami na temat Juniora, pisaliśmy o braku oprogramowania edukacyjnego. Narzekaliśmy na tempo wprowadzanych zmian.
Pod koniec 1990 r. nie jesteśmy optymistami. Wiemy, że poprawa stanu rzeczy nie jest ani łatwa, ani możliwa jednym "Wielkim Skokiem". To co uznajemy za iskierkę nadziei, związane jest z dostrzegalnym wzrostem aktywności rodziców i grup nauczycieli chcących "zrobić coś dla siebie".
Na szczęście Ministerstwo Edukacji Narodowej zrezygnowało z popierania Juniora decydując się na komputery klasy IBM PC. Do końca roku do szkół trafi trzy tysiące dwieście tych komputerów.
Naszym zdaniem największy postęp związany jest z oprogramowaniem edukacyjnym. Coraz więcej firm i placówek naukowych zabrato się za produkcję rodzimego software'u.
Na zorganizowanej w dniach od 17 do 20 września w Błażejewku koło Kórnika VI konferencji "Informatyka w Szkole" katalog oprogramowania dydaktycznego doręczony uczestnikom zawierał kilkadziesiąt pozycji, z których kilkanaście można uznać za więcej niż interesujące. Z przyjemnością stwierdziliśmy, że wiele z prezentowanych na łamach "Bajtka" pomysłów ? świadomie, lub nie ? zostało przez innych wcielonych w życie.
Dotyczy to między innymi idei unifikacji oprogramowania pracującego pod kontrolą systemu operacyjnego CP/M. W roku ubiegłym ukazał się na ten temat w "Bajtku" artykuł pióra Jonasza Mayera. Dziś firma Vulkan z Wrocławia oferuje pakiet oprogramowania użytkowego na Juniora i IBM zgodny z założeniami przedstawionymi przez nas. Mimo, że CP/M przeszedł do historii w krajach zachodnich, to w Polsce z pewnością znajdzie jeszcze wielu amatorów, szczególnie wśród użytkowników Spectrum ze stacją dysków FDD-3000 i Juniora, z którym pożegnano się, ale nie do końca.
Dobrze, że dziś nauczyciele informatyki, chemii i fizyki mają do dyspozycji choć kilkanaście różnych programów edukacyjnych. Nie jest to wiele, ale początek został zrobiony.
Szkoda, że brak jest pomysłów na programy mogące służyć w nauce języka polskiego, historii, geografii czy języków obcych. Z pewnością pojawi się zapotrzebowanie na oprogramowanie mogące wesprzeć nauczycieli ekonomii.
Jedną z największych przeszkód w rozwoju produkcji software'u jest brak ochrony prawnej oprogramowania. Sejm RP nie uchwalił jeszcze nowej ustawy o ochronie prawa autorskiego, która zagwarantowałaby opłacalność produkcji także dla oświaty. Jest to przecież wspaniały klient. Co roku nowi uczniowie wchodzą do klas i odkrywają nieznane obszary wiedzy, także dzięki komputerom.
Za dziesięć lat wszyscy będziemy żyli w XXI wieku. O naszej pozycji w świecie zadecyduje potencjał intelektualny pokolenia dzisiejszych dwunasto-trzynastolatków.
Co "Bajtek" może uczynić, aby pomóc zainteresowanym tą tematyką? Zwiększenie objętości daje nam możliwość publikacji dodatkowych materiałów. Postaramy się w najbliższych numerach zamieścić informacje specjalnie dla nauczycieli, nie zapominając oczywiście o uczniach. W tym celu nawiązaliśmy kontakty z wydawanym przez Ogólnopolską Fundację Edukacji Komputerowej miesięcznikiem "Komputer w Szkole", który jest "Bajtkiem" dla belfrów.
Na łamach naszego pisma zaprezentujemy niektóre tematy poruszane przez kolegów. Będą to opisy programów edukacyjnych i ich recenzje, a także krótkie porady dotyczące wykorzystania komputera w celach innych niż gry. Przedstawimy też nauczycieli, których Wielka pasja zaowocowała bardzo interesującymi dokonaniami w dziedzinie oprogramowania.
Ci ludzie stanowią o szansach i przyszłych możliwościach pokolenia, które w pierwszych latach XXI wieku przeżyje swój rozkwit.
Dobrze się stało, że Ministerstwo odeszło od "ręcznego" sterowania rozdziałem środków na informatykę dając większą swobodę lokalnym organom.
Nie wszystko jednak wygląda optymistycznie. Z coraz większym niepokojem obserwuję zdziczenie obyczajów panujące wśród młodych ludzi, zajmujących się handlem oprogramowaniem. W licznych minigazetkach i informatorach giełdowych pojawiają się teksty gloryfikujące wręcz piractwo programowe. To zły znak. Część odpowiedzialności za ten stan spada na ludzi dorosłych. Brak dobrego prawa jeszcze długo będzie się mścił.
Pozostaje mieć tylko nadzieję, że w drodze do Europy przyswoimy sobie wartości takie jak "własność" i "nie kradnij".
Marek Czarkowski
Bajtek, wrzesień 1990